Dziennik Ubezpieczeniowy

Dziennik Ubezpieczeniowy >> Szukaj 

 

Archiwum :: O Dzienniku :: Prenumerata 

 Szukaj

 

 

Artykuł: <<< 2021-09-13 >>>

 

Mapa ryzyka

 

Nawigacja

2021-09-14  

|<<

   

 >>|

2021-09-13  

|<< 

<<<

>>>

 >>|

2021-09-10  

|<<

     

 

Data publikacji: 2021-09-13

Dz.U. nr: 5323

Nie stać nas na choroby

(PIU)

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że utrata zdrowia była i jest jedną z największych obaw Polaków. Według "Mapy ryzyka Polaków" aż 3 z 5 ryzyk, których najbardziej boją się Polacy, to ryzyka zdrowotne. A i to nie licząc - najpoważniejszego - śmierci najbliższej osoby. Powstaje pytanie, jak sfinansować chorobę, która w rodzinie kiedyś pojawi się na pewno, jak zbudować odpowiedni system i jak poprawić efektywność. Odpowiedzią mogłyby być ubezpieczenia.

- Marcin Z. Broda, redaktor naczelny

 

Ubezpieczeniowcy zajmujący się zdrowiem dzielą się z grubsza na dwie grupy. Pierwsza grupa to ci, którzy liczą, że Państwo pomoże w budowie systemu prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych i zintegruje ten system, włączy do systemu społecznego. Pozostali albo nigdy nie mieli nadziei na pomoc Państwa, albo te nadzieje porzucili i dziś myślą już, że ubezpieczenia gospodarcze tylko samodzielnie mogą budować swój sukces w zdrowiu; byle Państwo aktywnie nie przeszkadzało. Wydaje się, że grupa pierwsza jest coraz mniej liczna. By nie napisać, że zanikająca.

Wielkie obawy

Sytuację w prywatnych ubezpieczeniach zdrowotnych w Polsce mamy dziwną. Weźmy liczby. Z jednej strony mamy (dane według "Mapy ryzyka Polaków" opracowanej przez Polską Izbę Ubezpieczeń):

  • 81% Polaków obawia się nowotworu, 80% utraty sprawności, a 76% uszkodzenia mózgu skutkującego stanem wegetatywnym,
  • 71% Polaków obawia się braku dostępności opieki medycznej

z drugiej zaś:

  • składka za prywatne ubezpieczenie zdrowotne przypadająca na jednego Polaka wynosi 6 euro rocznie przy europejskiej średniej 245 euro.

6 euro to 27 złotych. To jest właściwie masakra i dramat. Nie mamy, nie zbieramy właściwie nic!

Wszystko przed nami

Jednak ta żenująco niska składka na mieszkańca oznacza, że przed ubezpieczeniami zdrowotnymi jest tylko świetlana przyszłość. Wszak gorzej być już przecież nie może. A jednocześnie - i to pewnie paradoks - bazę mamy znakomitą!! W innym badaniu "Gotowość Polaków do współpłacenia za usługi medyczne", też przeprowadzonym na początku roku przez PIU, czytamy (podkreślenie moje):

"Ponad 80 proc. uczestników badania PIU zadeklarowało gotowość ponoszenia dodatkowych miesięcznych opłat za opiekę medyczną, poza składkami płaconymi na NFZ. Ponad połowa tych osób uważa, że największą zaletą prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych jest szybki dostęp do specjalistów. Ważna jest dla nich również możliwość skorzystania z najnowszych technologii, do których dostęp w systemie publicznym jest trudny (29 proc.), a także krótki termin oczekiwania na zabieg czy operację (24 proc.) oraz tomografię, rezonans magnetyczny i inne badania diagnostyczne (24 proc.). Dodatkowo 70 proc. respondentów stwierdziło, że mogłoby opłacać dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, gdyby możliwe było odliczenie tej kwoty od podatku."

W punktach zalety:

  • najnowsze technologie!
  • szybki dostęp!

i tylko jedna wada:

  • trzeba płacić, a nie da się odliczyć od podatku.

Przed ubezpieczeniami zdrowotnymi jest tylko świetlana przyszłość.

Wyboista droga

Dziś wiemy, że o odliczeniach podatkowych możemy na kolejnych zapewne kilka lat zapomnieć. Jak słusznie zauważył Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU, "Polski Ład pogrzebał zdrowotne oczekiwania branży". Tyle, że te odliczenia podatkowe to mit. O czym doskonale przekonuje PPK, które - delikatnie rzecz ujmując - nie spełniło oczekiwań ani rządzących, ani ubezpieczycieli, czy banków, którzy w programie postanowili uczestniczyć. W każdym produkcie zawsze najważniejszym elementem są bowiem KORZYŚCI dla klienta. Stąd udział prywatnych ubezpieczeń będzie się zwiększał wraz z tworzeniem coraz bardziej atrakcyjnych ofert.

Potem będzie coraz łatwiej. Prywatne ubezpieczenia będą pozwalały na zwiększanie prywatnych wydatków na zdrowie. Już dziś to niemałe kwoty, bo w 2019 r. wartość rynku prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce wyniosła ponad 58 mld zł. Prywatne środki z kolei zawsze wspierać będą system publiczny. Nawet, jeśli nie będzie to przez Państwo zaplanowane i zarządzane. Środki prywatne zawsze wydawane są bardziej efektywnie i rozsądniej. Choćby na prewencję, bo zgodnie z odwieczną ubezpieczeniową zasadą: "lepiej zapobiegać niż leczyć".

Tylko sukces

Choć nie, nie będzie łatwo. Od 30 lat ubezpieczenia zdrowotne nie są łatwe. Ale będą się rozwijać. I chyba coraz mocniej i lepiej. Bo wśród tych zdrowotnych ubezpieczeniowców, którzy nigdy nie liczyli lub już nie liczą na Państwo, wielu jest też przekonanych, że po prostu czym gorzej w społecznym systemie, tym lepiej dla ubezpieczeń.

A i świadomość ryzyka u klientów jest. Wystarczy popatrzeć:



Marcin Z. Broda

Redaktor naczelny

 

Linki:  

Zobacz także:

pozostałe teksty z cyklu "Mapa ryzyka"


Partnerem cyklu jest Polska Izba Ubezpieczeń, a inspiracją raport "Mapa ryzyka Polaków".

 

Zobacz firmy: PIU

 

Komentuj Prześlij  Drukuj

Artykuł: <<< 2021-09-13 >>>

 

 

 

Profesjonalnie o ubezpieczeniach..

Miesięcznik Ubezpieczeniowy

 

 
 Strona przygotowana przez Ogma Sp. z o.o.