Dziennik Ubezpieczeniowy

Dziennik Ubezpieczeniowy >> Szukaj 

 

Archiwum :: O Dzienniku :: Prenumerata 

 Szukaj

 

 

Artykuł: <<< 2012-05-30 >>>

 

Komentarze

 

Nawigacja

2012-05-31  

|<<

   

 >>|

2012-05-30  

|<< 

<<<

>>>

 >>|

2012-05-29  

|<<

     

 

Data publikacji: 2012-05-30

Dz.U. nr: 3005

Komentarz do: Sąd Najwyższy w sprawie agenci - Link4

Spór o wizerunek agenta mylnie wydawałby mi się zadawniony i przebrzmiały, gdybym w dniu publikacji wyroku nie uzyskał informacji, że w "Głosie Wągrowieckim" - zapewne większości czytelników Dziennika nieznanym, ale, jak się domyślam, w Wągrowcu zapewne poczytnym - ukazał się artykuł o chłopcu potrąconym na przejściu dla pieszych. Historia jakich wiele w lokalnej prasie, ta akurat z przedstawicielem kancelarii w tle. W historii tej nie poruszyło minie, że "Głos Wągrowiecki" niemożność przypisania winy małoletniemu wywodzi z art. 12 k.c. - w końcu to "Głos Wągrowiecki" a nie Dziennik Ustaw, nie poruszyło mnie, że każdy, kto poczułby się ofiarą hieny, może uzyskać od redakcji kontakt do "renomowanej kancelarii prawnej". Poruszył mnie wizerunek kancelarii odszkodowawczych budowany wśród mieszkańców Wągrowca:

"Tacy pośrednicy w branży ubezpieczeniowej są nazywani hienami ubezpieczeniowymi. W praktyce bowiem nie robią nic. Zabierają tylko poszkodowanym trzecią część odszkodowania. Pośrednik pomaga jedynie sporządzić zgłoszenie szkody. Jednak do prawidłowego wypełnienia formularza nie jest potrzebny żaden pośrednik. Pracownicy działów odszkodowań wszystkich firm ubezpieczeniowych są obowiązani pomóc poszkodowanym w odpowiednim zgłoszeniu szkody. Potem hieny ubezpieczeniowe dowiadują się tylko co jakiś czas, jak przebiega postępowanie odszkodowawcze i przekazują te informacje swoim klientom. Gdy zakład ubezpieczeń naliczy już odszkodowanie, hieny zabierają swoją pokaźną część pieniędzy i... na tym kończy się ich rola." Gdy taka hiena wyciąga rękę, aż się prosi, aby jej sparafrazować tekst zapomnianej już dawno reklamy i powiedzieć: "Dzień dobry, Panie Hieno, tu jest Pańska prowizja, którą zaoszczędziłem dzięki temu, że sam zgłosiłem szkodę" i do wyciągniętej dłoni dodać: "Tu kokoszka ważyła"

Skala oczywiście całkowicie inna niż reklama w telewizji ogólnopolskiej. Reklamę telewizyjną już wszyscy zapomnieli, więc tym bardziej czy ktoś będzie o tym artykule w lokalnej gazecie pamiętał za kilka lat? Czy uda się udowodnić, że wyrządziło to komuś jakieś szkody materialne? Starałem się wytłumaczyć, że nie, dzwoniącemu do mnie Panu Jackowi, który nie chce, aby znajomi z Wągrowca nazywali go hieną, bo ze swojej pracy jako pośrednik odszkodowawczy utrzymuje żonę, dwie córki i płaci podatki.

Kiedy już go przekonałem, że nie, zdałem sobie sprawę, że nie chodzi o utratę zaufania czytelników "Głosu Wągrowieckiego", którzy mogą już nie zostać klientami Pana Jacka, tyko jego córki, którym przykro byłoby, gdyby rówieśnik ze szkoły za rodzicami powtórzył, że ich tata to hiena. W tym też momencie pomyślałem: chylę czoła, Panie Adamie, bo pozwy zbiorowe to może i miliony złotych, ale poczucie godności ojca i uśmiech dziecka - bezcenne. Nawet jeżeli reszta świata już nie pamięta, o co chodzi.

Bartłomiej Krupa

 

Linki:  

Zobacz komentowany tekst:

Sąd Najwyższy w sprawie agenci - Link4

Zobacz także:

Komentarz Jacka Kliszcza

Komentarz Aleksandra Daszewskiego

Komentarz Małgorzaty Kaniewskiej

 

Komentuj Prześlij  Drukuj

Artykuł: <<< 2012-05-30 >>>

 

 

 

Profesjonalnie o ubezpieczeniach..

Miesięcznik Ubezpieczeniowy

 

 
 Strona przygotowana przez Ogma Sp. z o.o.