Dziennik Ubezpieczeniowy zapewne, chociaż jak to określają niektórzy jego czytelnicy niszowy
(niewielki nakład), jest czytywany przez sporą grupę ubezpieczeniowców, tych zaawansowanych i początkujących w zawodzie. Na wielu szkoleniach ubezpieczycieli prowadzący odwołują się do artykułów publikowanych w Dzienniku Ubezpieczeniowym, a u niektórych ubezpieczycieli widziałem artykuły z DzU na tablicy ogłoszeń.
Sądzę, że DzU ma znacznie więcej czytelników niż prenumeratorów i dobrze, że tak jest, chociaż wydawca wolałby znak równości pomiędzy ilością czytających i prenumeratorów.
Dla ambitnych czytelników są przecież jeszcze inne czasopisma ubezpieczeniowe o charakterze naukowym, chociażby drogie i trudno dostępne dla nie-członków SPBUiR "Prawo Asekuracyjne", gdzie przecież mamy częstokroć rozważania akademickie, które w niewielkim stopniu mają związek z codzienną praktyką większości ubezpieczeniowców. Ja mimo charakteru akademickiego tych rozważań, cenię sobie ten kwartalnik zdobywany przeze mnie z trudem.
Prawie każda firma ubezpieczeniowa wydaje jakieś czasopismo mające różny charakter: począwszy od zawodowego np. RISK FOCUS Ergo Hestii o dobrym poziomie, gdzie znajduje się wiele pożytecznych informacji do wykorzystania w codziennej praktyce ubezpieczeniowej, poprzez pisma (biuletyny) mające charakter mieszany: informacyjno- zawodowy - aż po pisma wyłącznie mające charakter wewnętrzny, skierowane w swej treści do pracowników i agentów, rzadziej do klientów ubezpieczycieli.
Zastanawia mnie, a może o tym nie wiem, dlaczego ubezpieczyciele nie kierują/przesyłają, swoich pism do klientów, chociażby korporacyjnych, a przecież walczą ostro o ich ubezpieczanie, co być może byłoby sporym kosztem, ale czy nie wiązałby klientów z ubezpieczycielem wg dewizy: znam Cię lepiej, bardziej Ci ufam.
Czyżby to był zbyt duży koszt dla ubezpieczycieli wobec przewidywanego wpływu na klientów?
Reklamy telewizyjne więcej kosztują, a zapewne klienci tak jak ja, przełączają telewizor na inny kanał, bo są ich wielością, powtórkami znużeni i podirytowani. Mam nadzieję na dalszą kontynuację publikacji Dominiki Kaczanowskiej w DzU, na co zresztą wskazuje reakcja Redaktora Naczelnego. Mimo posiadania wielu książek - podręczników na temat, którym zajęła się Pani D. Kaczanowska nadal z uwagą będę czytać jej publikacje.
Nie pamiętam dokładnie, ale czy to nie Platon powiedział, że wiedza to ciągłe przypominanie sobie?
Wiesław Kwolek - broker ubezpieczeniowy
Artykuł: <<< 2009-01-16 >>>