Na sam koniec roku Axa rozpoczęła łaskawie telewizyjną kampanię reklamową. Widziałem na razie tylko jeden spot (a i to tylko końcówkę...), ale JEST!! Długo oczekiwana, długo wyglądana i JEST!! Czy coś zmieni na polskim rynku? Zobaczymy...
Podobnie niewiele zmieni pewnie inne niedawne wydarzenie (o którym zresztą sami informowaliśmy wczoraj zaledwie w "Świecie w skrócie") - podniesienie przez S&P ratingu Munich Re z poziomu A+ do AA-. Co najwyżej cała ostatnia historia Munich Re może być nauczką dla tych, którzy zbyt mocno wierzą w niezmienność tej okazji
Jeszcze kilka lat temu nikt nie wyobrażał sobie obniżenia ratingu Munich Re. |
|
|
Nie wyobrażali sobie tego przede wszystkim sami pracownicy największego ówczesnego reasekuratora... |
|
|
warto pewnie przypomnieć historię tej choroby...
Opoka ubezpieczeń
Wielu Czytelników "Dziennika Ubezpieczeniowego" pamięta jeszcze pewnie czasy, kiedy ratingi AAA lub A++ były u wielkich reasekuratorów - Munich Re i Swiss Re - niepodważalne. Nikt właściwie nie wyobrażał sobie, że może być inaczej. Nikt nie dopuszczał myśli, by było inaczej... Było tak zresztą jeszcze całkiem niedawno, co pięknie potwierdza informacja z 30 marca 2001 roku pod wiele znaczącym tytułem "Ocena AAA dla Munich Re i Swiss Re" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/990b13ba).
Jednak uważni obserwatorzy, a przede wszystkim patrzący na zimno analitycy finansowi, już wcześniej widzieli chyba zagrożenia. Już 14 grudnia 2000 roku pisaliśmy o rekomendacji jednego z banków: "Sprzedaj Munich Re" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/ab9d9167). Cóż... Analitycy inwestycyjni pewnie niewiele sobie robili z nabożnej czci, jaką branża ubezpieczeniowa otaczała wielkich
Już pod koniec 2000 roku widać było, że monachijski gigant nie jest dla inwestorów atrakcyjną inwestycją. |
|
|
reasekuratorów i po prostu realnie oceniali rzeczywistość.
Symptomy choroby
Nie trzeba było zresztą szczególnie długo czekać na potwierdzenie się tych prognoz. Zaledwie niecały miesiąc później, 8 stycznia 2001 roku, informowaliśmy w notce "Spadek ubezpieczycieli" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/3d302bc1) o kłopotach kursu między innymi właśnie monachijskiego giganta.
No, ale - jak wskazaliśmy już wcześniej - firmy ratingowe jeszcze długo zagrożeń nie widziały. Uśpiły je pewnie zmiany, które Munich Re wprowadzało restrukturyzując się i ograniczając koszty. Mieliśmy na przykład jeszcze w tym samym miesiącu, a dokładniej 29 stycznia 2001 roku: "Zmiany wywołane przez klientów" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/beab4f9c). Zmiany oczywiście w Munich Re...
Pewne oznaki kryzysu były, ale był też i zysk. Mamy notkę z 31 marca 2001 roku: "Zysk Munich Re wyższy od oczekiwań analityków" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/3a43f647).
WTC obnaża słabość
Problem objawił się w całej okazałości 11 września 2001 roku. Jak podawaliśmy w notce "Atak terrorystyczny na USA a ubezpieczyciele" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/bfd5ae50; zobacz również szersze: "Trzęsienie ziemi": http://skrot.ogma.pl/ce14134a) akcje Munich Re w ciągu tylko jednego dnia spadły wtedy o ponad 10%!! Ratingi wciąż jednak naruszone nie były. Wielcy reasekuratorzy sięgnęli tylko do zasobnika z gotówką o czym pisaliśmy 24 września 2001 roku: "Munich Re i Swiss Re wyprzedają akcje" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/899fb9c4).
Nerwówka się jednak zaczęła i niektórym puszczały nerwy.
Widać to było i w Polsce. Na przykład w lutym 2002 roku po felietoniku pod tytułem "Upadający już Munich Re" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/823ae57e),
Problem WTC nie był jedynym problemem Munich Re. Obnażył tylko inne kłopoty i skrywane tajemnice firmy. |
|
|
gdzie opisałem bzdury jakie jedna z autorek powypisywała o
Ergo Hestii,
Ergo i właśnie o Munich Re, odezwał się
Sławomir Majkowski (zobacz: http://skrot.ogma.pl/5ff375cc), który co prawda felietonu chyba nie przeczytał, ale na wszelki wypadek czuł się w obowiązku bronić firmy, którą reprezentował. Uderz w stół...
Niejeden grzech na sumieniu
Mieli się zresztą czym wtedy w Munich Re martwić, bo już 23 marca 2002 roku pisaliśmy: "Spadek zysku Munich Re" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/5c33df76). Spadek niemały, bo sięgający 85% wyniku sprzed roku... Oczywiście oficjalnie podstawową przyczyną spadku było WTC. Jednak w praktyce nie tylko. Innym bardzo poważnym problemem monachijczyków była ich amerykańska inwestycja - przyrównywana bardzo często do bardzo, bardzo dziurawego worka. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, na przykład 11 lipca 2007 roku: "American Re potrzebuje wsparcia" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/2730b1e0).
Niemniej jeszcze rok po WTC nic z ratingiem się nie działo. Wprost przeciwnie - 11 września 2002 roku informowaliśmy: "Ocena dla Munich Re podtrzymana" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/0ca6bf61). Nie tylko zresztą
Degradacja Munich Re do poziomu A+ była wstrząsem dla rynku ubezpieczeniowego. |
|
|
Dziś ubezpieczyciele odrobili już lekcję - paradoksalnie sprowadzała się ona do tego, by znacznie, znacznie mniej ufać ratingom. |
|
|
podtrzymana, ale zdjęta z listy obserwacyjnej... Wydawało się wiec właściwie, że AAA wciąż nie jest zagrożone...
Wydawało się...
Bo oto nieledwie miesiąc później, 7 października 2002 roku, poszła w świat wiadomość: "Obniżony rating Swiss Re" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/9428306f). I już wiadomo było, że również Munich Re się nie oprze. Niecierpliwi nie musieli długo na prestiżowy upadek reasekuracyjnego giganta czekać - już 13 grudnia 2002 roku mieliśmy: "Ocena Munich Re obniżona" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/f7cdd5d0).
Najpierw był tylko spadek do AA+. Ale szybko rzecz potoczyła się dalej, by swoją kulminację osiągnąć 28 sierpnia 2003 roku, prawie dwa lata po WTC i chwilę przed spotkaniem w Monte Carlo: "Munich Re obniżony" (zobacz: http://skrot.ogma.pl/a55f5523). Można napisać, że Munich Re został wtedy nie tylko obniżony, ale i zdegradowany... Jeszcze dwa, a na pewno trzy lata wcześniej o firmach z takim ratingiem pracownicy Munich Re wypowiadali się jako o firmach drugiej (jeśli nie trzeciej...) kategorii...
Teraz, po ponad 3 latach od tej degradacji, Munich Re znów pnie się w górę. Wzrosty ratingów nie są tak spektakularne jak ich spadki i nie trafiają na czołówki. Warto może jednak czasem i na nie zwrócić uwagę - choćby po to, by przypomnieć sobie historię dumy i uzmysłowić jaką pracę trzeba było później wykonać, by móc na ścieżkę wzrostu powrócić.
Ciekawe , czy podobnej determinacji starczy w Polsce Axie..
Marcin Z. Broda
Zobacz firmy: American Re, Axa, Ergo, Ergo Hestia, Munich Re, S&P, Swiss Re
Artykuł: <<< 2006-12-28 >>>