W komentarzu zamieszczonym powyżej, a odnoszącym się do interwencyjnego tekstu Gazety Prawnej wspominającej m.in. warunki ubezpieczenia TUW TUW (zobacz: http://skrot.ogma.pl/ccc02efd), Krzysztof G. Kawałowski pisze:
Nieodparcie nasuwa się pytanie: to gdzie była KNUiFE dopuszczając OWU TUW TUW do życia? Nieraz mam wrażenie, że oni chyba z czytaniem i rozumieniem czytanej treści to mają bardzo duże problemy.
Fakty
Popatrzmy na fakty:
1. Nadzór nigdy nie miał prawa "dopuszczać OWU".
Ustawa o działalności ubezpieczeniowej: Art. 241. 1. Zakład ubezpieczeń przekazuje organowi nadzoru ogólne i szczególne warunki ubezpieczeń, w terminie 14 dni od dnia wprowadzenia ich do obrotu. 2. W przypadku stwierdzenia, że dokumenty, o których mowa w art. 207 ust. 3 [m.in. wzory umów ubezpieczenia, wnioski o zawarcie ubezpieczenia, taryfy i inne formularze lub dokumenty stosowane przy zawieraniu umów], nie są zgodne z prawem, organ nadzoru w formie zalecenia może żądać od zakładu ubezpieczeń dokonania odpowiednich zmian. Art. 255. 1. Do dnia uzyskania przez Rzeczpospolitą Polską członkostwa w Unii Europejskiej stosuje się art. 237-241. |
|
|
2. Kiedyś faktycznie (art. 241 ustawy o działalności ubezpieczeniowej) ubezpieczyciele mieli obowiązek przekazać organowi nadzoru OWU w ciągu 14 dni od wprowadzenia ich do obrotu.
3. Jeżeli dokumenty te byłyby w ocenie nadzoru niezgodne z prawem to mógł on wtedy, ale jedynie w formie zalecenia, żądać dokonania w nich odpowiednich zmian.
4. Prawo, o którym mowa w pkt. 2 i 3 nie obowiązuje od dnia naszego wejścia do Unii (mówi o tym zresztą art. 255.1 ww. ustawy).
5. W chwili obecnej nadzór może żądać OWU jedynie w trybie kontroli.
Tyle suche fakty. Ponieważ jednak sprawa wciąż powraca to warto pokusić się jeszcze o kilka słów dodatkowego komentarza.
Magiczna wiara w urzędnika
Pierwsza rzecz to magiczna wiara w to, że jeśli urzędnik coś sprawdzi to będzie to dobre. Praktyka pokazuje (nie tylko w ubezpieczeniach), że nie będzie. Choćby dlatego, że urzędnik też jest tylko zwykłym człowiekiem i bywa, że się myli. Urzędnik może po prostu nie mieć racji. Zostawmy jednak tę magiczną wiarę w urzędnicze cuda, bo jej nie wyplenimy.
Trochę praktyki
Druga rzecz to praktyka:
Każdy duży zakład ubezpieczeń posługuje się dziesiątkami, jeśli nie setkami, ogólnych warunków ubezpieczeń i ich wariantów. W mniejszych zakładach OWU może być kilka, kilkanaście.
Bardzo dobrze byłoby, gdyby ci, którzy zarzucają często ubezpieczycielom łamanie prawa, sami je znali. |
|
|
Na palcach jednej ręki można policzyć ubezpieczycieli, którzy w swojej praktyce posługują się zestawem dwu, trzech, pięciu warunków.
Dodatkowo te wszystkie OWU modyfikowane są niemal stale (oczywiście zwykle nie wszystkie na raz..).
Iloma prawnikami, technikami, ubezpieczeniowcami musiałby dysponować nadzór, by wszystkie te warunki (w rozsądnym czasie) odpowiednio sprawdzić?
Zwróćmy przy tym uwagę, że Krystynie Krawczyk z Biura Rzecznika Ubezpieczonych wolno na pytanie dziennikarza odpowiedzieć, że jej zdaniem, w jej ocenie takie, czy inne zapisy warunków TUW TUW można uznać za niedozwolone. Ale jeśli to samo miałby powiedzieć urzędnik KNF to nie mógłby powiedzieć, że "jemu się wydaje" tylko musiałby powiedzieć, że zapisy te "są niedozwolone". A pod to musiałby już podpiąć odpowiednio przygotowaną opinię prawną. W razie wątpliwości skończyłoby się to sądem administracyjnym..
Czy naprawdę nadzór nie ma nic lepszego do roboty?
I małe życzenie
Na koniec bardzo chciałbym, by ci, którzy reprezentują interesy klientów i nader często zarzucają ubezpieczycielom łamanie prawa (wielokrotnie słusznie), sami to prawo znali..
Marcin Z. Broda
Zobacz firmy: KNF, KNUiFE, Rzecznik Ubezpieczonych, TUW TUW
Artykuł: <<< 2006-12-15 >>>