Z uporem zabieram głos, gdy pojawia się problem VAT a Ubezpieczenia. Dzisiaj jednak na ten temat spróbuję spojrzeć w inny sposób. Zadam pytanie, co spowoduje odpowiedź Sądu Najwyższego na zadany problem przez Rzecznika Ubezpieczonych. Odpowiem krótko ano nic. Przecież żyjemy w kraju, gdzie zakłady ubezpieczeniowe za nic mają sobie przepisy prawa cywilnego, za nic mają sobie przepisy podatkowe, za nic mają sobie rozwinięte postanowienia konstytucji zawarte w Kodeksie cywilnym. To, jeżeli ktoś myśli, że rozstrzygnięcie problemu przez Sąd Najwyższy coś w tym chaosie zmieni, to się grubo myli.
Problem VAT a odszkodowanie jest problemem nie tylko społecznym w kategorii sprawiedliwości społecznej polegającej na zaniżaniu wartości szkody czy odszkodowania, ale - jak z pełną stanowczością podkreślam - problemem gospodarczym. W mądrym kraju dąży się do tego, by VAT trafiał do budżetu Państwa. Może by trzeba się zastanowić, jak wykorzystać finansowy rynek, jakim są ubezpieczenia dla wpływów do budżetu nie przez mechanizm w stylu stworzonym przez Pana Ministra Religę, a właśnie poprzez wykorzystanie mechanizmów gospodarczych, gdzie jednym z trybików tego mechanizmu jest VAT.
Nie będę przytaczać argumentów z poprzednich moich wystąpień w dyskusji na temat VAT. Poddam jednak pod rozwagę pogląd wyrażony przez Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 11 lutego 2003 roku (I SA/Łdd 955/00), w którym to sąd wskazał, cytuję "jedną z zasadniczych cech konstrukcyjnych podatku VAT jest prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego przy nabyciu towarów i usług. Dlatego powinna być preferowana taka wykładnia przepisów podatkowych, która w jak najmniejszym stopniu prowadzi do ograniczenia tego prawa (możliwości), a tym samym do faktycznej zmiany istoty podatku od towarów i usług".
By nie zanudzać wyrażanymi poglądami na temat VAT zakończę pytaniem do Rzecznika Ubezpieczonych. A może należałoby się zająć problemem ustalania wartości szkody o karykaturalne nadinterpretacje przepisów Kodeksu Cywilnego czy ustaw ubezpieczeniowych. Może należałoby się zająć brakiem szacunku zakładów ubezpieczeniowych do linii orzecznictwa sądowego. Podkreślę ponownie, że jeżeli ktoś myśli, że postanowienie siedmiu sędziów Sądu Najwyższego w zakresie zadanego pytania przez Rzecznika coś zmieni czy poprawi sytuację poszkodowanego, to się grubo myli. Szanowni Państwo nie w naszym kraju i to jest bardzo przykre, ale prawdziwe.
Andrzej Makowski
Artykuł: <<< 2006-12-12 >>>