Amplico Life musi zapłacić swojemu byłemu agentowi 5 tys. zł zadośćuczynienia za to, przez kilka miesięcy wysyłało do niego SMS-y mobilizujące go do aktywności, mimo że umowa agencyjna już wygasła.
Krzysztof Dalasiński z Bydgoszczy miał z Amplico Life podpisaną umowę agencyjną, która wygasła z końcem stycznia 2004 r. Mimo to, do października otrzymywał SMS-y z towarzystwa - w sumie było ich około 100. Jak tłumaczy Krzysztof Dalasiński, były to standardowe SMS-y wysyłane przez system komputerowy, czasami o bardzo nietypowych porach. "Wielokrotnie prosiłem, żeby nie przysyłano mi SMS-ów. Bezskutecznie. Tłumaczono, że numeru nie można usunąć z systemu." - tłumaczy Krzysztof Dalasiński.
Dopiero po kilku tygodniach, po pisemnej interwencji, SMS-y przestały nadchodzić. Agent zażądał 30 tys. zł.
Sąd Okręgowy, do którego trafiła sprawa, oddalił żądanie. Stwierdzi, że zgodnie z kodeksem pracy pracodawca odpowiada za szkody wyrządzone tylko przez jego pracowników, a w tej sprawie nie ma dowodu, że SMS-y wysyłał pracownik towarzystwa. Dodatkowo, według sądu, nie chodzi o szkodę, ale o krzywdę (moralną) - w tym wypadku naruszenie prywatności - która obciąża sprawcę.
Sprawa trafiła do Warszawskiego Sądu Apelacyjnego. Sąd stwierdził, że korzystania z telefonu pracownika także po ustaniu stosunku pracy byłoby dopuszczalne, ale tylko z ważnych powodów. Towarzystwo ma zapłacić 5 tys. zadośćuczynienia.
Zdaniem Krzysztofa Dalasińskiego takie SMS-y mogły trafiać do kilkuset agentów i być może po tym wyroku do sądu trafią kolejne sprawy.
Za:
Informacja własna
Rzeczpospolita, nr 283 (2006-12-05), Marek Domagalski, Esemesy do byłego pracownika naruszały prywatność
Przy okazji można zwrócić uwagę na artykuł w Rzeczpospolitej (zobacz: http://skrot.ogma.pl/8e61015d), gdzie dziennikarz kompletne myli agenta i brokera ubezpieczeniowego. W artykule napisano m.in. że jedno z towarzystw ubezpieczeniowych, musi zapłacić swemu byłemu brokerowi zadośćuczynienie. Dalej pojawia się umowa agencyjna, czy wreszcie pracodawca dysponujący telefonem pracownika (to też jest zresztą ciekawy wątek..).
Sprawdziliśmy u źródła - jak podejrzewaliśmy Krzysztof Dalasiński był agentem ubezpieczeniowym Amplico Life a słówko broker użyte w artykule Rzeczpospolitej było tylko wymysłem dziennikarza.
Eliza Kosicka
Zobacz firmy: Amplico Life
Artykuł: <<< 2006-12-07 >>>